W sobotę Poznaniacy udali się do Wrocławia z chęcią zgarnięcia czwartego zwycięstwa z rzędu w rozgrywkach Pekao S.A. 1. Ligi Mężczyzn. Zespół Edmundsa Valeiki walczył o wygraną niemal do ostatniej syreny, jednak finalnie musiał uznać wyższość WKK Active Hotel.
Przed pierwszym gwizdkiem sędziego trudno było wskazać wyraźnego faworyta. Z jednej strony „w większym gazie” była Enea Basket, która mogła pochwalić się bilansem 11 zwycięstw i 10 porażek oraz serią trzech wygranych z rzędu. Z drugiej strony WKK (10-11) już raz znalazło w tym sezonie sposób na poznańską drużynę, pokonując ją w stolicy Wielkopolski 81:76.
Mecz rozpoczął się od wyrównanej gry po obu stronach parkietu. Po wejściu pod kosz Jana Nowickiego było 9:4 dla gości i w zasadzie przewaga jednego, dwóch posiadań utrzymywała się przez pierwsze dziesięć minut rywalizacji. W drugiej kwarcie gospodarze z Wrocławia wzięli się w garść, poprawili swoją skuteczność za trzy punkty (zza łuku trafiali m.in. Jakub Galewski i dwukrotnie Karol Prochorowicz), a pod koszem zaczął przeważać Bradley Waldow. To wszystko przełożyło się na prowadzenie WKK do przerwy 47:38.
Po piętnastu minutach odpoczynku gracze z Dolnego Śląska podwyższyli przewagę do 13 oczek (51:38), a następnie… to Poznaniacy przejęli inicjatywę. Sygnał do ataku dał Mikołaj Stopierzyński, ale show skradł James Washington. Błyskawiczne 5 punktów Amerykanina dodało Enei wiatru w żagle i na koniec trzeciej kwarty zaliczka WKK zmalała do zaledwie 1 oczka (56:55).
Decydująca kwarta meczu to już prawdziwa huśtawka nastrojów. Po początkowym dobrym okresie Basketu prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, nadal na parkiecie szalał Washington (łącznie tego dnia 25 punktów) i wydawało się, że kwestia zwycięstwa może rozstrzygnąć się w dosłownie ostatniej akcji. Tak się jednak nie stało.
65 sekund przed końcową syreną ważną trójkę trafił Jakub Koelner, a chwilkę później kolejny punkty dodał Jakub Galewski i Wrocławianie wyszli na 4 punkty przewagi. Poznańska ekipa walczyła z całych sił, oddawała kolejne próby rzutowe, ale na koniec brakowało skuteczności i to WKK zwyciężył 82:76.
Gratulacje dla WKK, dla mnie jest to bardzo ciekawy projekt, bardzo ciekawy zespół. Cały czas, kiedy jestem w Polsce, podoba mi się ta gra i zawsze jest coś interesującego, na takim dobrym poziomie. Co do meczu, to co nie ja, a statystyki mówią, byliśmy zbyt agresywni. Gospodarze mieli 33 osobiste, my 15 i to zadecydowało. Wróciliśmy do meczu, ale te osobiste… oczywiście nie chcę na kogoś tam mówić kto, co, ale kiedy dwie równe drużyny grają i jest taka różnica… musimy rozmawiać (…). Walczyliśmy do końca i gratulacje dla WKK
– powiedział na konferencji prasowej trener Enei Basketu Poznań, Edmunds Valeiko.
Ciężko tak powiedzieć na gorąco, kiedy weszło się też na taki poziom agresji w trakcie meczu, teraz zejść z niego i starać się rzeczowo przedstawić co się zadziało. Wydaje mi się, że pierwszą połowę zagraliśmy dosyć ospale, nie tak jak powinniśmy. Robiliśmy błędy, których nie powinniśmy robić i wydarzały się rzeczy, które nie powinny się wydarzyć. Jednak zreflektowaliśmy się na drugą połowę, wróciliśmy do gry, szarpaliśmy w obronie. Tak na dobrą sprawę, teraz jeszcze w ogniu walki, pamiętam tylko trójkę Kuby Koelnera z rogu, do której bardzo dobrze doprowadziło WKK. My później byliśmy troszeczkę zbyt chaotyczni, i to zadecydowało o końcowym wyniku.
– dodał Mikołaj Stopierzyński, zdobywca 11 punktów dla poznańskiej drużyny.
W następny weekend Enea Basket Poznań pauzuje. Do rywalizacji w lidze zespół trenera Valeiki powróci 21 lutego, kiedy to o 15:00 zmierzy się w delegacji z PGE Spójnią Stargard.
WKK Active Hotel Wrocław – Enea Basket Poznań 82:76
(17:20 | 30:18 | 9:17 | 26:21)
Punkty dla WKK: Waldow 18, Galewski 16, Patoka 13, Prochorowicz 12, Koelner 8, Zagórski 7, Chalicki 4, Kroczak 4
Punkty dla Enei: Washington 25, Stopierzyński 11, Rosiński 10, Samsonowicz 8, Stankowski 7, Dydak 6, Nowicki 4, Kluj 4, Mąkowski 1
Tekst i zdjęcie: Paweł Jonik