Do samego końca o zwycięstwo bili się w sobotnie popołudnie koszykarze Enei Basketu Poznań. W meczu 25. kolejki Pekao S.A. 1. Ligi Mężczyzn zespół prowadzony przez Edmundsa Valeikę postawił się spadkowiczowi z Orlen Basket Ligi, PGE Spójni Stargard.
Wyjazdowe spotkanie rozpoczęło się po myśli Poznaniaków, którzy jesienią pokonali faworyzowanego rywala na własnym terenie (79:73). W pierwszej kwarcie celnie zza łuku rzucali Michał Samsonowicz, Jonasz Kluj i Kacper Mąkowski, a efektownym wsadem popisał się Tobiasz Dydak. Przez moment zespół ze stolicy Wielkopolski prowadził 14:7, jednak doświadczona ekipa ze Stargardu odrobiła większość strat i po dziesięciu minutach rywalizacji przewaga Enei stopniała do jednego „oczka” (22:21).
Od samego początku dobrze w szeregach gospodarzy prezentował się Ilja Gromovs. Łotewski środkowy wykorzystywał swoje warunki fizyczne w walce o zbiórki, a niejednokrotnie kończył akcje kolegów wsadem. Przestój Basketu na starcie drugiej kwarty spowodował, że Spójnia wyszła na ośmiopunktowe prowadzenie (32:24), ale długo się nim nie nacieszyła. Sygnał do ataku dał Enei swoją trójką Konrad Rosiński, następnie efektywnością pod koszem wykazał się Andrzej Krajewski, co w połączeniu z odpowiednią obroną i skutecznością graczy obwodowych – Patryka Stankowskiego i Jamesa Washingtona – dało Poznaniakom przewagę do przerwy 43:40.
Wszyscy kibice zgromadzeni w Hali OSiR przy ul. Pierwszej Brygady spodziewali się zaciętej drugiej połowy i z pewnością nie zawiedli się. Obie ekipy szły łeb w łeb, choć dłużej na minimalnym prowadzeniu przebywali goście z Poznania. Przez większość czwartej kwarty wynik nadal oscylował wokół remisu. Sytuacja zmieniła się dopiero w 37. minucie. Wtedy gospodarze rozpoczęli serię punktową, na którą złożyły się dwie próby Gromovsa i jedna Jarosława Mokrosa. Enea nie złożyła broni – w ostatniej minucie rzutami osobistymi odpowiedział Samsonowicz, a rzutem z bliska Krajewski i przewaga Spójni wynosiła już tylko 3 punkty (79:76). Niestety dla gości Stargardzianie wytrzymali próbę nerwów, nieźle wykorzystywali rzuty wolne i zwyciężyli 82:77.
Mecz zacięty, myślę, że z perspektywy kibiców cieszył oko. Cieszy mnie postawa w obronie, którą zaprezentowaliśmy. Niestety w końcówce zaważyło głównie doświadczenie, straciliśmy rytm. W kilku akcjach nie wiedzieliśmy, co gramy i nie wynikało to z tego, co mówił trener, tylko zawodnicy po prostu nie dowieźli. Zabrakło tego, co miała drużyna przeciwna. Myślę, że przez 38 minut mecz był po naszej stronie i końcówka zaważyła. Jeżeli chodzi o graczy Spójni, to mieli przewagę pod kątem fizyczności, dużo zebranych piłek po ich stronie. Dało się odczuć fizycznie ten mecz
– mówił na konferencji prasowej rozgrywający Enei Basketu Poznań, Patryk Stankowski.
Gratulacje dla Spójni. My zagraliśmy dziś 38 minut, a gospodarze 40 minut i to jest ta różnica. Zawodnicy doświadczeni pokazali nam, jak grać przez całe spotkanie. Straciliśmy głowę na ostatnie dwie minuty. Jesteśmy młodszym zespołem, kończymy ze stratą pięciu punktów i jedziemy do domu
– dodał trener Poznaniaków, Edmunds Valeiko.
W najbliższą sobotę o 20:00 Enea powróci do gry przed własną publicznością. W Hali AWF przy Drodze Dębińskiej 10c Basket podejmie Kotwicę Port Morski Kołobrzeg.
PGE Spójnia Stargard – Enea Basket Poznań 82:77
(21:22 | 19:21 | 19:17 | 23:17)
PGE: Gromovs 18, Czerlonko 16, Mokros 15, Kikowski 13, Rajewicz 7, Ray 7, Karolak 4, Szmit 2
Enea: Stankowski 14, Washington 13, Samsonowicz 13, Krajewski 12, Mąkowski 10, Rosiński 7, Dydak 4, Kluj 3, Nowicki 1
Tekst i zdjęcie: Paweł Jonik